Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Jeridat ha-dorot i Tolkienowska poetyka zanikania. Dekadencja, pamięć i dziedzictwo w historii Ardy

TNasmith_DepartureTed Nasmith – pożegnanie w Szarej Przystani

Autor: ks. Michał Kossowski
(czyli Beren Mablost na Forum Elendilich)

Tolkienowskie legendarium trudno czytać bez poczucia, że świat, o którym opowiada, znajduje się już pośrodku długiego procesu utraty, płowienia. Kiedy rozpoczynamy lekturę Władcy Pierścieni, niemal wszystko, co ma znaczenie, posiada swoją wcześniejszą, większą historię. Aragorn jest dziedzicem królów, których królestwa dawno przestały istnieć; Minas Tirith jest pozostałością dawnej potęgi Gondoru; Narsil, miecz Elendila, jest już tylko złamanym fragmentem własnej przeszłości; Elrond i Galadriela pamiętają wydarzenia, które dla innych mieszkańców Śródziemia należą do sfery legendy. Nawet Shire, pozornie całkowicie odcięte od wielkiej historii, zostaje wciągnięte w świat, którego przemijanie jest jednym z najważniejszych tematów.

Tolkienowska historia nie przypomina zatem nowoczesnej opowieści o nieustannym postępie. Kolejne epoki nie przynoszą coraz większej wiedzy, potęgi i doskonałości. Przeciwnie: wraz z upływem czasu giną języki, pamięć o wydarzeniach staje się coraz bardziej fragmentaryczna, wielkie królestwa zamieniają się w ruiny, a dawne dary są stopniowo tracone lub przestają być rozumiane. Późniejsze pokolenia otrzymują więc świat już naznaczony utratą, a wraz z nim dziedzictwo, którego nie potrafią w pełni odtworzyć.

W tym miejscu interesującą kategorią interpretacyjną może być żydowskie pojęcie jeridat ha-dorot, dosłownie „schodzenie” czy „obniżanie się pokoleń”. Sam termin należy do późniejszego języka żydowskiego, przede wszystkim rabinicznego, ale idea, którą określa, ma znacznie wcześniejsze korzenie. Nie zaczyna się wraz z Talmudem. Jej podstawową intuicję można odnaleźć już w Biblii Hebrajskiej: kolejne pokolenie może utracić pamięć o dziełach Boga, oddalić się od doświadczenia swoich przodków i otrzymać dziedzictwo w postaci coraz bardziej fragmentarycznej. Właśnie ten biblijny wymiar jest szczególnie ważny, ponieważ pozwala uniknąć traktowania jeridat ha-dorot jako wyłącznie rabinicznej teorii o tym, że „dawniej ludzie byli lepsi”.

„Pokolenie, które nie znało PANA”

Jeden z najbardziej przejmujących obrazów znajduje się w Księdze Sędziów. Po śmierci pokolenia Jozuego pojawia się nowe pokolenie, o którym autor mówi: „Powstało po nich inne pokolenie, które nie znało PANA ani tego, co uczynił Izraelowi” (Sdz 2,10).

Nie chodzi oczywiście o brak informacji w sensie encyklopedycznym. „Nie znać PANA” oznacza tutaj zerwanie żywej relacji z historią zbawienia. Nowe pokolenie otrzymało ziemię, pamięć i dziedzictwo, ale nie zachowało pamięci o źródle, z którego to dziedzictwo pochodziło. Następne wersety pokazują konsekwencje tego zerwania: Izrael zaczyna służyć innym bogom. To bardzo ważny motyw dla całego problemu. Dekadencja rozpoczyna się niekoniecznie wtedy, gdy ktoś świadomie odrzuca dziedzictwo, ale wtedy, gdy przestaje je pamiętać.

Podobną intuicję znajdziemy w Psalmie 78. Psalmista wielokrotnie powraca do obowiązku przekazywania opowieści następnym pokoleniom: „Nie zataimy przed ich synami, opowiemy przyszłemu pokoleniu chwałę PANA i Jego potęgę i cuda, których dokonał” (Ps 78,4). Celem tego przekazu jest to, „aby znało je przyszłe pokolenie, synowie, którzy się narodzą” (Ps 78,6), tak aby nie powtórzyli błędów swoich ojców. I właśnie dlatego następny werset jest tak znaczący: przyszłe pokolenie ma „pokładać nadzieję w Bogu”, pamiętać Jego dzieła i zachowywać przykazania.

Psalm 78 przedstawia więc historię niemal jako walkę pamięci z zapomnieniem. To, co wydarzyło się wcześniej, musi zostać opowiedziane, ponieważ samo dziedzictwo nie gwarantuje jeszcze jego zachowania. Można odziedziczyć historię i jednocześnie ją utracić. Jeszcze mocniej wybrzmiewa to w Księdze Powtórzonego Prawa. Izrael ma pamiętać o wydarzeniach pustyni, o wyjściu z Egiptu, o przymierzu i o tym, że otrzymana ziemia jest darem. Problemem przyszłych pokoleń jest właśnie możliwość zapomnienia: „Strzeż się, abyś nie zapomniał PANA, Boga twego” (Pwt 8,11). W Pwt 32, w Pieśni Mojżesza, pamięć o dawnych dziełach Boga zostaje przeciwstawiona przyszłemu odstępstwu Izraela. Samo posiadanie dziedzictwa nie chroni przed jego utratą.

To bardzo Tolkienowski sposób myślenia o historii.

Nie tylko moralne pogorszenie

W tym miejscu dopiero warto przejść do tradycji rabinicznej. Jeridat ha-dorot otrzymuje tam znacznie bardziej wyrazistą formę. W Szabbat 112 b pojawia się słynne zdanie: „Jeżeli pierwsi byli synami aniołów, my jesteśmy synami ludzi; a jeżeli pierwsi byli synami ludzi, my jesteśmy jak osły”. W Eruwin 53 a późniejsze pokolenia są przedstawiane jako posiadające mniejszą zdolność rozumienia niż wcześniejsze, natomiast Temura 15 b ukazuje utratę wiedzy: po śmierci Mojżesza część halach (praw) została zapomniana.

Widzimy zatem trzy powiązane ze sobą elementy: oddalenie od początku, zmniejszenie zdolności oraz utratę pamięci i wiedzy. Właśnie ten szerszy sens jest szczególnie interesujący w zestawieniu z Tolkienem. Jego świat jest bowiem pełen ludzi i Elfów, którzy żyją wśród pozostałości czegoś większego od nich samych. Ludzie nie znają już całej historii, której są spadkobiercami; nie rozumieją wszystkich języków swoich przodków; oglądają ruiny królestw, których dawnej wielkości nie są w stanie odtworzyć. Dziedzictwo istnieje, ale jego pierwotna pełnia pozostaje poza ich zasięgiem.

Nie należy przy tym przedstawiać biblijnej i rabinicznej wizji jako prostej teorii, według której każde kolejne pokolenie jest z konieczności moralnie gorsze od poprzedniego. Biblia sama wprowadza tutaj istotne zastrzeżenia. Jeremiasz odrzuca przysłowie o ojcach, którzy jedli kwaśne winogrona, a synom ścierpły zęby (Jr 31,29-30), a Ezechiel jeszcze wyraźniej podkreśla odpowiedzialność jednostki za własne postępowanie (Ez 18). Dziedziczenie skutków historii nie jest tym samym co dziedziczenie winy. To rozróżnienie okaże się bardzo ważne również u Tolkiena.

Elfy i doświadczenie zanikania

Najbardziej wyrazistym przykładem Tolkienowskiej historii utraty są Elfy. Tolkienowski motyw fading, zanikania, płowienia, a może wypłowienia Elfów, jest jednym z najbardziej charakterystycznych sposobów przedstawienia upływu czasu w jego legendarium. Elfy nie starzeją się i nie umierają ze starości tak jak ludzie. Ich nieśmiertelność nie oznacza jednak, że pozostają poza działaniem czasu. Przeciwnie, ich szczególna natura sprawia, że mogą doświadczać przemijania w sposób, który dla śmiertelnego człowieka jest niemożliwy.

Człowiek starzeje się razem ze światem i ostatecznie opuszcza go przez śmierć. Elf pozostaje w Ardzie. Pamięta świat, który się zmienił, i ludzi, którzy dawno odeszli. Pamięta wydarzenia, które dla późniejszych pokoleń istnieją już tylko w pieśniach i opowieściach. W jego pamięci nadal istnieje rzeczywistość, która obiektywnie przestała istnieć.

To sprawia, że Tolkienowska nieśmiertelność jest czymś znacznie bardziej ambiwalentnym niż zwykły fantastyczny „dar wiecznego życia”. Elfy mogą trwać, ale nie mogą sprawić, aby świat trwał w niezmienionej postaci. Nie mogą przywrócić Dwóch Drzew, odbudować Beleriandu ani zatrzymać przemian zachodzących w Ardzie. Ich własna długowieczność staje się więc zarazem pamięcią o utracie.

Elfy nie potrafią zwyciężyć czasu; mogą jedynie przechować pamięć o pełni.

To zdanie dobrze oddaje ich miejsce w Tolkienowskiej historii. Elrond, Galadriela czy Celeborn nie są jedynie przedstawicielami dawnej rasy, która powoli znika ze Śródziemia. Są także żywymi nośnikami pamięci o wcześniejszych epokach. Ich obecność sprawia, że świat Trzeciej Ery pozostaje w pewnym sensie związany ze światem, który istniał przed nim. W tym sensie „fading” można odczytywać jako szczególną postać dekadencji. Nie jest to jednak dekadencja rozumiana jako zwykłe moralne zepsucie. Elfy Trzeciej Ery nie są po prostu „gorszymi Elfami” niż Elfy Pierwszej Ery. Problem polega raczej na tym, że świat, w którym żyją, coraz mniej odpowiada pełni ich pierwotnego doświadczenia. Arda nosi na sobie skutki działania Melkora, kolejne kataklizmy niszczą dawne krainy, a czas oddala ją od jej początkowej postaci.

Dlatego w przypadku Elfów „dekadencja” ma wymiar przede wszystkim historyczny i ontologiczny. Nie chodzi o prosty upadek charakteru, lecz o stopniowe zanikanie pewnego sposobu istnienia w świecie. Elfy nie tyle stają się kimś innym, ile coraz mniej mogą być w Ardzie tym, czym były u początku.

Lothlórien jako pamięć o pełni

Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera Lothlórien. Lothlórien jest czymś więcej niż jednym z pięknych miejsc Śródziemia. Jest przestrzenią, w której pamięć o dawnej pełni zostaje niejako ucieleśniona. Las Galadrieli wydaje się pozostawać poza zwykłym rytmem starzenia się świata. Nie dlatego, że udało się tam ostatecznie pokonać czas, lecz dlatego, że jego niszczące działanie zostało na pewien czas powstrzymane.

Właśnie temu służy moc Nenya i pozostałych Pierścieni Elfów. Nie są one narzędziami zdobywania nowych światów. Ich funkcją jest zachowanie i ochrona tego, co już istnieje. Rivendell i Lothlórien stają się więc swoistymi enklawami pamięci: miejscami, w których przeszłość nie została jeszcze całkowicie wymazana przez upływ czasu.

Tolkien nie pozwala jednak, aby ta próba zachowania dawnego świata zakończyła się jego ostatecznym zwycięstwem. Po zniszczeniu Jedynego Pierścienia moc Trzech zaczyna wygasać, a wraz z nią możliwość dalszego podtrzymywania Lothlórien w jego dotychczasowym kształcie. Galadriela może ochronić przed zanikiem, ale nie może uczynić ochronionego świata wiecznym.

W tym właśnie tkwi tragizm Elfów. Ich odpowiedzią na przemijanie nie jest zwycięstwo nad czasem, lecz zachowanie pamięci. Lothlórien nie może pozostać na zawsze tym, czym było, ale przez pewien czas pozwala zobaczyć, jak wyglądał świat, który gdzie indziej już zaniknął.

Númenor: od utraty pamięci do utraty daru

Jeżeli u Elfów zanikanie ma przede wszystkim wymiar historyczny i ontologiczny, to historia Númenoru ukazuje jego wymiar moralny. Númenórejczycy otrzymują szczególny dar: długie życie, wielką siłę, wiedzę oraz możliwość rozwoju w pokoju i przyjaźni z Eldarami. Istotną częścią tego daru jest także właściwe rozumienie śmierci. Śmierć nie została przedstawiona jako błąd świata, lecz jako szczególny los ludzi.

Z czasem jednak pamięć o tym porządku zaczyna zanikać. Późniejsze pokolenia coraz mniej rozumieją sens daru, który otrzymały. Długie życie przestaje być znakiem szczególnej łaski, a zaczyna być czymś, co należy za wszelką cenę przedłużyć. Śmierć, którą wcześniejsi Númenórejczycy mogli przyjmować jako część swojego przeznaczenia, zaczyna być postrzegana jako niesprawiedliwa strata.

W tym momencie rozpoczyna się proces, który Tolkien opisuje jako stopniowe pogarszanie się sytuacji Númenórejczyków. Ich życie zaczyna się skracać, a wraz z tym narasta polityczna i duchowa dekadencja wyspy. Lęk przed śmiercią nie pozostaje więc jedynie problemem wewnętrznym. Przekształca się w sposób organizowania całej cywilizacji.

Númenor jest zatem szczególnie interesującym przykładem jeridat ha-dorot, ponieważ pokazuje, że dziedzictwo może zostać utracone nawet wtedy, gdy jego zewnętrzne formy nadal pozostają obecne. Númenórejczycy wciąż posiadają pamięć swoich przodków, genealogie, bogactwo i wielką cywilizację, ale coraz słabiej rozumieją sens tego, co odziedziczyli. Ostatecznie ich problemem nie jest brak daru, lecz utrata właściwego rozumienia daru.

Dziedzictwo bez pamięci

Ten motyw można rozszerzyć na cały Tolkienowski świat. Dawne królestwa pozostawiają po sobie ruiny, dawne rody, imiona, dawne kultury, fragmenty języków i opowieści. Późniejsze pokolenia żyją pośród tych pozostałości, ale nie zawsze potrafią już odczytać ich znaczenie.

Dlatego pamięć jest u Tolkiena czymś więcej niż wspomnieniem. Jest formą wierności. Widać to dobrze w historii Aragorna. Jego dziedzictwo jest niemal całkowicie pozbawione materialnej potęgi. Arnor przestał istnieć, Gondor nie uznaje już jego rodu, a dziedzictwo Isildura przechowywane jest przez niewielką grupę Strażników Północy. Mimo to Aragorn nie jest człowiekiem pozbawionym przeszłości. Przeciwnie, jego tożsamość jest głęboko związana z pamięcią o tym, co zostało utracone.

Nie oznacza to jednak, że jego zadaniem jest po prostu odtworzenie przeszłości. Tolkien nie proponuje powrotu do Drugiej Ery. Aragorn nie może przywrócić Númenoru, tak jak Galadriela nie może przywrócić Beleriandu. Dziedzictwo nie daje możliwości cofnięcia czasu. Daje natomiast możliwość odpowiedzialnego wejścia w przyszłość.

W tym sensie Andúril jest znakomitym symbolem Tolkienowskiego rozumienia dziedzictwa. Narsil został złamany, a wraz z nim skończyła się pewna epoka. Fragmenty starego miecza zostają jednak zachowane i z nich powstaje nowy. Przeszłość nie zostaje cofnięta; zostaje przekształcona w przyszłość.

Czy późniejsze pokolenia są rzeczywiście gorsze?

Tutaj pojawia się zasadnicza różnica między prostym odczytaniem jeridat ha-dorot a Tolkienowską wizją historii. Jeżeli uznać, że każde późniejsze pokolenie jest po prostu gorsze od poprzedniego, trudno byłoby wyjaśnić znaczenie Froda, Sama, Merry’ego, Pippina czy nawet Aragorna. Żaden z nich nie dorównuje dawnym bohaterom pod względem potęgi. A jednak to właśnie ich działania prowadzą do wydarzeń, które kończą Trzecią Erę.

Tolkien rozdziela więc dwie rzeczy, które łatwo ze sobą pomylić: historyczną utratę potęgi oraz moralną wartość człowieka. Świat może być coraz uboższy, a człowiek nie musi stawać się przez to coraz gorszy.

Co ciekawe, podobne napięcie można odnaleźć już w Biblii. Historia Izraela jest pełna ostrzeżeń przed zapomnieniem i utratą dziedzictwa, ale Biblia nie pozwala zarazem sprowadzić człowieka do winy jego przodków. Jr 31,29-30 oraz Ez 18 wyraźnie odrzucają prosty determinizm pokoleniowy. Można odziedziczyć skutki historii, ale nie jest się przez to skazanym na powtórzenie winy poprzedników. Ta różnica jest niezwykle istotna także u Tolkiena. Późniejsze pokolenia rzeczywiście dziedziczą świat osłabiony przez wcześniejsze wydarzenia, ale nie są przez to pozbawione wolności.

Fëanor posiada niemal niewyobrażalny talent, lecz jego wielkość zostaje skażona pychą. Númenórejczycy osiągają ogromną potęgę, ale ich lęk przed śmiercią prowadzi ich do katastrofy. Isildur należy do wielkiego rodu i staje wobec Saurona, a jednak nie potrafi wyrzec się Pierścienia.

Tymczasem Frodo, Sam czy Aragorn żyją już w świecie, który jest cieniem wcześniejszych epok. Nie mają do dyspozycji ich potęgi, ale właśnie dlatego ich wierność nabiera tak wielkiego znaczenia.

Można więc powiedzieć, że Tolkien zachowuje strukturę jeridat ha-dorot na poziomie historii świata, ale nie pozwala jej stać się prostą teorią moralnej degeneracji człowieka.

Pamiętać, aby przekazać

W ten sposób pamięć i dziedzictwo stają się centralnymi kategoriami Tolkienowskiej opowieści. Przeszłość jest nieodwracalna, a jednak nie jest bez znaczenia. To, co minęło, nadal oddziałuje poprzez pamięć tych, którzy je przechowują, oraz poprzez przedmioty, języki, imiona i opowieści przekazywane następnym pokoleniom.

Elrond i Galadriela są szczególnie ważni właśnie dlatego, że należą do świata, który znika. Ich odejście oznacza utratę żywego kontaktu z przeszłością. Gdy odchodzą Elfy, Śródziemie staje się światem ludzi nie tylko w sensie politycznym. Znika bowiem pewien sposób pamiętania świata. W tym sensie odejście Elfów jest jednym z najbardziej melancholijnych momentów całego legendarium. Nie dlatego, że Elfy zostają pokonane w zwykłym sensie tego słowa, lecz dlatego, że ich obecność nie może już dłużej pełnić funkcji pomostu między kolejnymi epokami. Ich odejście pozostawia jednak dziedzictwo: pieśni, języki, opowieści, imiona i pamięć pozostają w świecie ludzi. To właśnie dlatego Tolkienowskie legendarium jest tak głęboko zainteresowane przekazem. Historia istnieje nie tylko poprzez to, co się wydarzyło, lecz także poprzez to, kto jeszcze potrafi o tym opowiedzieć. W świecie podlegającym jeridat ha-dorot pamięć jest więc rodzajem oporu wobec utraty. Nie może ona odwrócić historii, ale może sprawić, że utrata nie będzie całkowitym zapomnieniem.

Zanik jako warunek nadziei

Tolkienowski świat jest zatem znacznie bardziej melancholijny, niż mogłoby się wydawać przy pierwszej lekturze, ale nie jest światem pozbawionym nadziei. Nadzieja nabiera znaczenia właśnie dlatego, że niczego nie można zatrzymać. Elfy odchodzą, lecz ich pamięć pozostaje. Númenor ginie, ale jego dziedzictwo trwa w linii Elendila i Aragorna. Arnor upada, ale jego historia nie kończy się wraz z ruinami. Narsil zostaje złamany, lecz jego fragmenty stają się Andúrilem. Dawne królestwa znikają, ale ich opowieści zostają przekazane. Nie ma tutaj powrotu do pierwotnego stanu świata. Nie ma możliwości cofnięcia historii do chwili, w której jeszcze nic nie zostało utracone. Tolkienowska nadzieja nie polega na przywróceniu przeszłości w jej dawnej postaci. Polega raczej na tym, że to, co zostało otrzymane, może zostać wiernie przekazane dalej, nawet jeśli kolejne pokolenie nie jest już zdolne posiadać go w takiej pełni jak jego przodkowie.

Właśnie dlatego jeridat ha-dorot może być użyteczną kategorią dla Tolkienowskiej wizji historii. Pozwala dostrzec, że utrata nie jest w jego świecie przypadkowym dodatkiem do wielkiej opowieści, lecz jednym z jej podstawowych praw. Świat Ardy od początku nosi ślady zranienia, a kolejne epoki nieustannie dziedziczą konsekwencje wcześniejszych wydarzeń. Z każdym pokoleniem coś zostaje utracone, zapomniane albo osłabione.

Ale wraz z tym dziedziczeniem pojawia się także odpowiedzialność. Późniejsze pokolenie nie może odzyskać wszystkiego, co otrzymało jego poprzednik. Może jednak zdecydować, co z tego dziedzictwa przechowa, a co pozwoli umrzeć wraz z pamięcią. Dlatego Tolkienowska poetyka zanikania nie jest ostatecznie opowieścią o świecie, który po prostu staje się coraz gorszy. Jest opowieścią o świecie, w którym coraz trudniej zachować pierwotną pełnię, a mimo to pamięć o niej nadal ma znaczenie. Elfy przechowują ją przez swoje trwanie i pamięć; ludzie otrzymują ją jako dziedzictwo i muszą nadać jej nową formę. Może właśnie w tym miejscu najlepiej widać różnicę między Tolkienowską nostalgią a zwykłą tęsknotą za „dawnymi dobrymi czasami”. Tolkien nie każe nam wierzyć, że przeszłość można odzyskać. Pokazuje raczej, że przeszłość może być utracona, a jednak nadal może zobowiązywać.

Elfy nie potrafią zwyciężyć czasu; mogą jedynie przechować pamięć o pełni. Ludzie natomiast otrzymują od nich coś, czego sami nie mogliby już zdobyć: świadomość, że ich świat nie zaczął się wraz z nimi. I być może właśnie dlatego ostatnie słowo Tolkienowskiej historii należy do ludzi. Nie dlatego, że okazali się silniejsi od Elfów ani dlatego, że zdołali pokonać czas. Przeciwnie, otrzymują świat już naznaczony wszystkimi jego stratami. Ich zadaniem jest jednak żyć w nim w taki sposób, aby to, co odziedziczyli, nie zostało wraz z nimi utracone. W tym sensie pamięć nie jest przeciwieństwem nadziei. Jest jej warunkiem. Aby móc coś odnowić, trzeba najpierw pamiętać, że kiedyś istniało. Aby przekazać dziedzictwo, trzeba wiedzieć, że nie jest ono naszą własnością. A aby przyjąć przyszłość, trzeba mieć świadomość, że przyszłość nie zaczyna się od zera.

Tolkienowska historia Ardy jest więc historią kolejnych strat, ale także historią tego, co mimo tych strat zostaje przekazane dalej. Właśnie pomiędzy schodzeniem pokoleń a pamięcią o utraconej pełni otwiera się jedna z najciekawszych przestrzeni Tolkienowskiego świata: przestrzeń, w której człowiek żyje już po wielkich epokach, ale nadal pozostaje odpowiedzialny za ich dziedzictwo.

ks. Michał Kossowski

Wyprawa Tolkienowska 2026 | nasza relacja

Czas na naszą elendilionową relację z tegorocznej, niezwykle udanej Wyprawy Tolkienowskiej do Anglii i Walii (tutaj znajdziecie program tego wyjazdu). Więcej zdjęć z poszczególnych dni znajdziecie pod hashtagiem #WyprawaTolkienowska2026. Codzienne relacje Radia Wnet, prowadzone przez naszego wspaniałego Redaktora Konrada Mędrzeckiego znajdziecie na naszym podcaście Tolkieniada!

portretNasi Pielgrzymi Tolkienowscy w Oksfordzie (zdj. RD)

Dzień 1. #WyprawaTolkienowska2026. Najpierw wczesny wyjazd z Katowic, a potem droga przez Wrocław – w autokarze zbieramy naszych drogich Tolkienistów, miłośników Profesora i Wysp Brytyjskich z całej Polski. Wszystkiemu patronuje nasza elendilionowa maskotka, Łabądek Alqua. Jest z nami. Potem przejazd przez część Niemiec, odwiedziny w Lipsku Jana Sebastiana Bacha i legendy rodzinnej Tolkienów (patrz tutaj), przysmaki (m.in. cudowne piwo Gose oraz kartoflanka saksońska), Pomnik Bitwy Narodów. A spaliśmy wygodnie w hotelu w Gelsenkirchen.

AlquaBachportret2Zdj. RD (+ czasem AI)

Dzień 2. #WyprawaTolkienowska2026. Dziś przez Niemcy, Niderlandy, Belgię i Francję dotarliśmy Jeszcze Dalej Niż Północ. W autokarze dla urozmaicenia czasu oglądaliśmy słynną francuską komedię o Chtimi, o kulturze Pikardii. Potem szybka i sprawna odprawa paszportowa i dotarliśmy promem z Calais do Dover. Piękne Białe Klify! Potem w te pędy docieramy do Zamku Hever, rezydencji Anny Boleyn. Udało się, zdążyliśmy. Zamek i piękne ogrody są nasze! Wieczorem docieramy do hotelu pod Londynem. A że jest to niedziela, nasi drodzy Ojcowie, ks. Anicet i ks. Paweł przygotowują dla chętnych piękną liturgię.

klifyhever
Zdj. RD

Dzień 3. #WyprawaTolkienowska2026. Dziś Oksford w 100. rocznicę poznania się J.R.R. Tolkiena i C.S. Lewisa! (tak, to było 11 maja 1926 r. w Merton College!). Odwiedziny na grobach Dwóch Przyjaciół i złożenie pięknych kwiatów. Kościół Świętej Trójcy z Witrażem Narni oraz kościół św. Grzegorza z ławką Tolkiena, bo on tutaj ponad 20 lat chodził na Msze z rodziną. Potem kolegia: spacer przez Christ Church i obok Merton College. Wizyta w Ogrodzie Botanicznym (i cudowna SOSNA TOLKIENA!), szczegółowa wizyta w Magdalen College z drogą Addison’s Walk, gdzie można się nawrócić na wiarę w Jedynego Boga (sic!). Spacer po cudownych ulicach Oksfordu i potem aż 3h na księgarnie, muzea, kościoły i jedzenie we własnym zakresie. Pogoda nam dopisuje mimo złych prognoz (bo Piosenka o Słoneczku w różnych wersjach Galadhorna). Bardzo udany dzień!

Lewisportret3

addisonskosciolmagdalenesauron sosna turl wolvercote

Zdj. RD

Dzień 4. #WyprawaTolkienowska2026. Utúlie’n aurë! Dziś Birmingham i okolice. Przodkowie Tolkiena i jego dzieciństwo, a także piękno Arts & Crafts. Najpierw nasza misja archeo oraz konserwacji zabytków na cmentarzu nonkonformistycznym Key Hill. Znaleźliśmy grób dziadków J.R.R. Tolkiena i symboliczny grób jego ojca, Arthura Reuela. Musieliśmy też ten grób oczyścić, żeby inni mogli odczytać nazwisko TOLKIEN. Przy okazji znaleźliśmy się na planie serialu BBC „Silent Witness”. Potem dzielnica Edgbaston i Birmingham Oratory z sanktuarium Ojca Kościoła, św. Jana Henryka Newmana i z grobem przybranego ojca Tolkiena, księdza Francisa Morgana. Przeżyliśmy tam naszą piękną Mszę po łacinie i słuchaliśmy Pisma Świętego greką. Zobaczyliśmy też Dwie Wieże! A potem Młyn Sarehole i coraz bardziej podupadające dzielnice Birmingham. Moseley to coraz bardziej brud, smród i ubóstwo. W końcu pojechaliśmy do cudownego dworu Wightwick w Wolverhampton i w 198. urodziny Gabriela Dantego Rosettiego oglądaliśmy jego kolekcję malarstwa prerafaelickiego. Wightwick to jeden z najpiękniejszych dworów w stylu Arts & Crafts! Cudowny dzień, a pogoda dopisuje. Jutro ruszamy do Walii.

BirminghamBirmingham2Oratory1Oratory2Mlynmanor1

Zdj. RD

Dzień 5. #WyprawaTolkienowska2026. Dziś kierunek Walia, czyli Cymru. Smoki, Venedotia, wspomnienie druidów i angielskie zamki w Walii. Najpierw miejscowość na Wyspie Angelsey z najdłuższą nazwą Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch. Potem nadmorskie Beaumaris w świetle słońca. Z kolei zamek Księcia Walii w Caernarfon i czas na małe co nieco w pubach i tawernach. Na koniec Conwy z zamkiem i najmniejszym domem w Wielkiej Brytanii w blasku „złotej godziny”. Koniec wieńczy dzieło – nasz miły hotel w nadmorskim Rhyl i cudowny zachód słońca! Była też lekcja sindarinu (korzystajcie z lekcji na Niezapomince!) i walijskiego. Cymru am byth!

mapaAutorem tej mapyjest brytyjski artysta i ilustrator Joshua Tabti

walia1 walia2 walia3walia4 walia5walia6
Zdj. RD

Dzień 6. #WyprawaTolkienowska2026. Dziś góry, lasy, jeziora, uroczyska, zaklęte zakątki Walii. Jezioro Bala (Llyn Tegid), potem wiktoriańska miejscowość Betws-y-Coed, a na deser wyjazd niezwykłą, wymyślną kolejką na najwyższą górę Walii, czyli na Snowdon (wal. Yr Wyddfa) na 1085 m n.p.m. Obiadek zjedliśmy w Wetherspoons w Bangor. Lekcja sindarinu też się udała.

walia8 walia9 walia10 walia11 walia12 walia13 walia14 walia15

Zdj. RD

Dzień 7. #WyprawaTolkienowska2026. Shire, Bree, Kurhany! Niesamowita kraina owiec na zalesionych wzgórzach, czyli Cotswolds. Odwiedziny w Karczmie Pod Rozbrykanym Kucykiem w Bree (The Bell w Moreton-in-Marsh) oraz przy Bramie Morii (w Stow-on-the-Wold), a potem na Kurhanach i przy Wichrowym Czubie (White Horse Hill). Cześć grupy dotarła aż do Kuźni Wielanda! Jasne niebo, zapach traw, skowronki nad głową. Na początku dnia były wielkie zakupy w markecie, a na koniec hotel z jedzeniem pudełkowym w Greater London. Jutro ostatni dzień w Królestwie. W Londynie podobno szykują się spore demonstracje.

cots1 cots2 cots3 cots4 cots5 cots6 cots7 cots8

Zdj. RD & T. Grzebyk

Dzień 8. #WyprawaTolkienowska2026. Niestety ostatni nasz dzień na Wyspie Albionu. Rano ruszyliśmy do Windsoru i zaraz po przyjeździe zakupiliśmy bilety, a potem ruszyliśmy odwiedzić siedzibę Króla Karola III. Pogoda cały czas nam dopisuje! Był Dom Lalek Królowej Marii, Apartamenty Królewskie, piękna Kaplica św. Jerzego, a także zmiana warty. Był też widok na dolinę Tamizy i na szkołę Eton. Odpoczynek w Windsorze i w południe ruszyliśmy do Dover na prom. Przyjęto nas na rejs o 3 godz. wcześniejszy. Będzie zatem czas i na niedzielną Mszę dla chętnych, i na odwiedzenie francuskich restauracji.

wind1 wind2 wind3

Zdj. RD

Dzień 9. #WyprawaTolkienowska2026. Ruszyliśmy po pysznym śniadaniu we Francji (wygodny i gościnny hotel Campanile w Douai; bez problemu udostępniono nam salę konferencyjną na Mszę niedzielną w sobotni wieczór). Postoje co 4 godziny, opowieści różnych naszych Tolkienistów o Sekcja Tolkienowska ŚKF – Parmadili, o całym Fandomie w Polsce, o historii Tolkienistów w Krakowie, o pojęciu órë u Tolkiena itd., kilka filmów po drodze. I tak oto około 21.15 dojechaliśmy do Wrocławia, a około 23.15 do Katowic. Czas pożegnań, uścisków, uśmiechów i łez.

Nie martwmy się jednak, bo za rok #WyprawaTolkienowska2027 do Anglii i Kornwalii!

Dziękujemy całej tegorocznej wspaniałej Drużynie Wolnych Ludów Śródziemia! Było wspaniale! To kolejna bardzo udana Wyprawa Tolkienowska. Dziękujemy naszym Księżom za opiekę duchową!

Dziękujemy też z całego serca Biuro Podróży Abraksas, Pani Karolinie i Oliwii oraz kierowcom Łukaszowi i Kamilowi z firmy Gregor Trans za perfekcyjne przygotowanie i zrealizowanie naszej Wyprawy!

Galadhorn & Tom Goold

portret4A tak sobie nas wyobraża asystent AI („Maszyneria”)

Wyprawa Tolkienowska 2026 (Anglia i Walia)

Ogłaszamy zapisy na WYPRAWĘ TOLKIENOWSKĄ do Anglii i Walii w dniach 9-17 maja 2026!

wal2Fot. R. Derdziński

Jedziemy komfortowym autokarem, bez przejazdów nocnych, a żeby z nami pojechać, wystarczy tylko 5 dni urlopu.

Poniżej publikujemy nasz autorski program wyprawy, możecie go też ściągnąć w postaci pliku pdf: TUTAJ

Zgłoszenia przyjmujemy pod adresem e-mail: wyprawatolkienowska@gmail.com

WYPRAWA DO ANGLII I WALII ŚLADAMI J.R.R. TOLKIENA
9-17 MAJA 2026

W maju 2026 r. zapraszamy Was na kolejną Wyprawę Tolkienowską. Tym razem chcemy odwiedzić miejsca związane z życiem Profesora w hobbickiej Anglii oraz malowniczą krainę smoków – Walię. Przewodnikiem tej niezwykłej wyprawy będzie Ryszard „Galadhorn” Derdziński – znany polski tolkienista, tłumacz Historii Śródziemia i badacz genealogii rodziny Tolkienów. Przygotowaliśmy unikalny autorski program, który pozwoli Wam odkryć miejsca związane z życiem i twórczością J.R.R. Tolkiena oraz odwiedzić Walię, jedną z najpiękniejszych krain Wielkiej Brytanii.

Dzień 1 (sobota, 9 maja)
„Śladami legendy rodzinnej Tolkienów”

Wczesny wyjazd z Katowic i odebranie części naszych turystów spod Wrocławia. Odwiedziny w Lipsku (J. R. R. Tolkien uważał, że jego przodkowie przybyli do Anglii z Lipska): spacer po lipskiej starówce śladami reformacji i muzyki Johanna Sebastiana Bacha. Nocleg w Niemczech.

Dzień 2 (niedziela, 10 maja)
„W stronę Albionu”

Wczesny wyjazd z hotelu i przejazd przez Holandię, Belgię i Francję na prom. Rejs promem do Dover. Zwiedzanie Hever Castle, zamku Anny Boleyn (ostatnie wejście o 16.30; jeżeli dopłyniemy za późno, to alternatywny plan). Nocleg w hotelu pod Londynem.

Dzień 3 (poniedziałek, 11 maja)
„Lata studiów i pracy naukowej J.R.R. Tolkiena”

Przejazd do Oksfordu. Spacer po Oksfordzie Inklingów, w tym wizyta na grobie Tolkiena w Wolvercote, odwiedziny w kościele Tolkiena u św. Grzegorza i Augustyna, spacer koło Kolegium Mertona (gdzie Tolkien pracował jako profesor od 1945), Eastgate Hotel (gdzie Tolkien i Lewis spotykali się w poniedziałki), Kolegium Magdalene i Addison’s Walk (gdzie C. S. Lewis mieszkał i pracował przez 30 lat), Ogród Botaniczny (gdzie do niedawna rosła Sosna Tolkiena), New College (gdzie Ch. Tolkien był pracownikiem naukowym), Biblioteka Bodlejska, Radcliffe Camera (czytelnia będąca inspiracją dla Świątyni Saurona w Númenorze), St. Mary the Virgin (piękny punkt widokowy), Kolegium Exeter (tu studiował Tolkien, tu znajduje się jego popiersie), dom przy Holywell 99, gdzie mieszkał Tolkien, zakończymy w pubie „Eagle and Child” – miejscu spotkań grupy literackiej Inklingów (o ile będzie już otwarty). Nocleg w okolicach Birmingham.

Dzień 4 (wtorek, 12 maja)
„Młodzieńcze lata i pierwsze inspiracje J.R.R. Tolkiena”

Przejazd na przedmieścia Birmingham śladami małego Tolkiena: dzielnica Sarehole, gdzie Tolkien spędził dzieciństwo; spacer koło Młyna Sarehole (inspiracja dla młyna Teda Sandymana we Władcy Pierścieni), Moseley Bog, dolina rzeki Cole, Shire Country Park; przejazd do Oratorium Birmingham, gdzie mały Tolkien uczył się pod okiem opiekuna, ojca Francisa Morgana; wieża Perrot’s Folly. Następnie odwiedziny w Wightwick Manor and Gardens pod Wolverhampton (wiktoriańska rezydencja z kolekcją sztuki Arts & Crafts). Nocleg w okolicach Birmingham.

Dzień 5 (środa, 13 maja)
„Walia – kraina smoków”

Przejazd na Pojezierze Walijskie (Welsh Lake District) z jeziorami Bala i Penllyn. Odwiedziny w malowniczej Betws-y-Coed. Odwiedziny w malowniczym miasteczku Conwy. Nocleg w Północnej Walii.

Dzień 6 (czwartek, 14 maja)
„Walia – kraina smoków cz.II”

Przejazd do Parku Narodowego Snowdonia (jeżeli pozwolą warunki pogodowe, przejazd kolejką wąskotorową na szczyt Snowdonu, najwyższej góry w Walii, 1085 m n.p.m.). Następnie przejazd na Wyspę Anglesey i do regionu Gwynedd (łac. Venedotia – kraina słynna z walijskich smoków) odwiedziny w nadmorskiej miejscowości Beaumaris oraz w Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch (miejscowość o najdłuższej nazwie na świecie). Przejazd do siedziby Księcia Walii, do portowego Caernarfon: wizyta w zamku. Nocleg.

Dzień 7 (piątek, 15 maja)
„Anglia jak z baśni – Cotswolds i Dolina Białego Konia”

Przejazd przez malowniczą krainę Cotswolds. Krótkie postoje w malowniczych wioskach (np. Bourton-on-the-Water – „Wenecja Cotswolds”, Bibury – uważane za najpiękniejszą wioskę Anglii). Przejazd do Doliny Białego Konia i spacer wśród malowniczej przyrody. Nocleg pod Londynem.

Dzień 8 (sobota, 16 maja)
„Królewska Anglia – Windsor”

Odwiedziny w Zamku Windsor (alternatywna propozycja: odwiedziny w malowniczym Canterbury). Rejs do Francji i nocleg.

Dzień 9 (niedziela, 17 maja)
Całodzienny przejazd do Polski. Przyjazd do Katowic późną nocą (wszystko uzależnione od ruchu na trasie). Zakończenie wycieczki w Katowicach.

wal1Fot. R. Derdziński

CENA:
– 4790 zł przy grupie liczącej minimum 20 osób
– 3990 zł przy grupie liczącej minimum 30 osób
– 3290 zł przy grupie liczącej minimum 40 osób

CENA OBEJMUJE:
– Opiekę pilota i przewodnika tolkienowskiego Ryszarda „Galadhorna” Derdzińskiego
– Przejazd autokarem
– Opłaty drogowe, parkingowe, promowe
– Ubezpieczenie KL i NW
– 8 noclegów w hotelach typu Ibis/Travelodge (pokoje 2-osobowe)
– 8 śniadań hotelowych
– brak przejazdów nocnych

Cena nie obejmuje kosztów wstępów (ok. 170 GBP). Pieniądze na wstępy zostaną zebrane przez pilota w dniu wyjazdu.

Cena nie obejmuje UK ETA (Electronic Travel Authorisation), to elektroniczne zezwolenie na podróż, które od 2 kwietnia 2025 r. jest obowiązkowe dla obywateli Polski podróżujących do Wielkiej Brytanii bez wizy. UK ETA kosztuje 16 GBP i jest ważna 2 lata, można ją wyrobić przez komputer lub smartfona. Przypominamy również, że do wjazdu do Wielkiej Brytanii niezbędny jest ważny paszport.
Wyjazd jest organizowany dla nas przez Biuro Podróży „Abraksas”, ul. Stawowa 3/2 40-095 Katowice.
Wyjazd dojdzie do skutku jeżeli zbierze się grupa min. 20 osób.

Zapisy zyskują status potwierdzonych w momencie wpłaty zadatku. Zadatek nie podlega zwrotowi po rezygnacji uczestnika za wyjątkiem sytuacji, gdy wyjazd nie dojdzie do skutku z powodu zbyt małej liczby chętnych (poniżej 20 osób). W takiej sytuacji zwrócimy wpłaconą kwotę w pełnej wysokości na konto uczestnika.

HARMONOGRAM WPŁAT:
– do 31.12.2025 zadatek 750 zł
– do 31.01.2026 rata I 2000 zł
– do 28.02.2026 rata II 2040 zł (lub 1240 zł lub 540 zł w zależności od liczebności grupy)

Można też wpłacić całość jednorazowo.
Zgłoszenia przyjmujemy pod adresem e-mail: wyprawatolkienowska@gmail.com
Program przygotowali: Ryszard „Galadhorn” Derdziński i Tomasz „Tom Goold” Gubała

Nasz konkurs i jego Zwyciężczyni

Nasz konkurs plastyczno-fotograficzny „Drzewami tkane Śródziemie” dobiegł końca!

Dziękujemy za wszystkie nadesłane prace, ich poziom był tak wysoki, że długo zastanawialiśmy się nad werdyktem (prace będziemy stopniowo przedstawiać wam na facebookowym Elendilionie – tutaj). Ostatecznie, jednogłośnie, postanowiliśmy nagrodzić pracę Julii „Helletirmë” Nowak „Moja czereśnia”. Laureatka otrzyma od nas nagrodę – Silmarillion opracowany przez fanów z MumakiL Fandom PresSsss… Gratulujemy!

Poniżej przedstawiamy opis do ilustracji oraz pracę graficzną, które stanowią artystyczną całość:

winner_2025
Praca Julii „Helletirmë” Nowak „Moja czereśnia”

„W Rzeszowie, w ogrodzie mojego rodzinnego domu rośnie czereśnia – drzewo, które towarzyszyło mi od najwcześniejszych lat. Nasza relacja, jak to w rodzinie bywa, bywała burzliwa, ale z biegiem czasu stała się przyjaźnią zakorzenioną głębiej, niż mogłam się spodziewać.

Wiosny bywają dla nas trudne. Moja przyjaciółka stroi się w kwiaty, jakby chciała konkurować z sadami Yavanny, a ja – zamiast podziwiać ten triumf odrodzenia – uciekam z chusteczką do nosa, powstrzymując kichnięcia. Kiedy jednak przychodzi lato, wszystkie nieporozumienia zostają wynagrodzone. Wtedy czereśnia hojnie dzieli się owocami, cieniem i ptasim śpiewem, który koi nawet najtrudniejsze dni, a ja próbuję odwdzięczyć się jak mogę odstraszając chciwe szpaki.

Wiele razy czytywałam Tolkiena w fotelu zawieszonym na jej konarze, a w jej cieniu odgrywałam wydarzenia minionych Er.

Są drzewa, które ją przewyższaj wiekiem, posturą czy urodą, ale tej jednej nic nie zastąpi – Bregalad miał jarzębiny, ja mam czereśnie”.

Kalendarz Shire’u na rok 2025!

Witajcie w Nowym Roku 10842 Ery Shire’u! Prezentujemy Wam kartę z naszego Kalendarza Shire’u na pierwszy kwartał tego roku! Wydajemy takie kalendarze od 2016 roku. To już swoista nasza tradycja. Stąd można ściągnąć cały kalendarz w PDF. Można go wydrukować i używać przez cały rok. Radości Bożego Narodzenia! Szczęścia w Nowym Roku!

shire_cal_25_a

Profesor Tolkien, czyli człowiek tutejszy

Profesor Tolkien, czyli człowiek tutejszy.
Tolkienowskie rozumienie lokalnej tożsamości wspólnotowej.

Jan Posadzy

meme_Tolkien_reactionaryŹródło: Elendilion na Facebooku (fragment listu nr 53 z 9 grudnia 1943)

Wśród osób zainteresowanych twórczością J.R.R. Tolkiena, zwłaszcza tych lokujących swój światopogląd po prawej, względnie katolickiej lub konserwatywnej stronie barometru politycznego, pada często pytanie o poglądy prywatne (polityczne) samego Profesora. Usiłuje się odpowiedzieć na to słusznie poszukując wskazówek w epistolografii tolkienowskiej oraz na kartach książek pisarza, w których w znacznej mierze są one zawarte. Wszak, jak sam Tolkien powiedział, „był właściwie hobbitem we wszystkim oprócz wzrostu”.

Czy można zatem określić, zgodnie z wyżej opisanym stanowiskiem, Profesora Johna jako politycznie mikropaństwowego, proagrarnego, trochę luddystycznego duchowego monarchistę (jak wynikałoby z dokładnego opisu hobbitów i Shire we Władcy Pierścieni)? Pewnie tak. Zwłaszcza, że jak sam stwierdził w słynnym liście do syna Christophera z 29 listopada 1943 roku (list nr 52), jego „poglądy polityczne skłaniają się coraz mocniej w kierunku filozoficznie rozumianej anarchii lub niekonstytucyjnej monarchii” (list ten do dziś pozostaje ważnym dokumentem dla wszystkich anarchomonarchistów). Tamże utrzymywał, iż „aresztowałby każdego, kto używa słowa państwo (w jakimkolwiek innym sensie niż dla opisania nieożywionej rzeczywistości Anglii i jej mieszkańców, rzeczy pozbawionej władzy, praw lub woli); a po umożliwieniu sprostowania, straciłby go, jeżeli pozostawałby on uparcie przy swoim”!

O ustroju ojczyzny hobbitów – Shire wiemy z Władcy Pierścieni tyle, że kraj podzielony był na cztery Ćwiartki (Zachodnia jeszcze na dwie części: Buckland i Westmarch), istniała historyczna i czysto reprezentacyjna funkcja arystokratyczna Thaina, w Michel Delving (stolicy) urzędował wybierany na wiecu Burmistrz a po kraju krążyli Szeryfowie i pocztowi. Znajdujemy tam także wzmiankę o tym, że w hobbitach silna i żywa jest pamięć o dawnych królach Dużych Ludzi, którym Shire składa hołd i zawdzięcza wszystkie swoje prawa i wolności a których to królów i królestw od dawna już nie ma. I to w rzeczywistości całość hobbickiej anarchodemokracji paraplemiennej z którą autor się utożsamiał. W mentalności Małego Ludu przebija także przywiązanie do własnej Ćwiartki Shire (oraz podejrzliwość względem mieszkańców Bucklandu, podzielana przez większość hobbitów), analogiczne do tego rozumienie Anglii – jako zjednoczonej tradycyjnej heptarchii – nie obce było Tolkienowi.

Jednocześnie Profesor otwarcie wspierał Francisco Franco i obóz nacjonalistyczny w czasie hiszpańskiej wojny domowej (1936-1939), zatem sympatyzował z opcją bardzo centralistyczną i propaństwową. Oczywiście czynnikiem decydującym było opowiedzenie się po stronie cywilizacji wobec inwazji antycywilizacji komunistycznej i oburzenie Tolkiena na republikańskie zbrodnie poczynione na katolikach, duchownych i obiektach sakralnych w Hiszpanii, zatem wymiar ustrojowy czy polityczny był tu mniej istotny. J.R.R. otwarcie potępiał zarówno narodowy socjalizm niemiecki, jak i komunizm. Do końca życia pozostał gorliwym katolikiem i mimo reform posoborowych starał się uczęszczać na Mszę Święte sprawowane w tradycyjnej formie albo ostentacyjnie i głośno odpowiadał na wezwania liturgiczne po łacinie, ignorując resztę wspólnoty akceptującej język angielski w liturgii.

Ostatecznie, jakkolwiek cieżko jednoznacznie opisać poglądy polityczne Tolkiena (najwłaściwiej byłoby stwierdzić, że był człowiekiem niepolitycznym, apolitycznym albo wręcz antypolitycznym), to jedno pozostaje jasne: był patriotą i to lokalnym. W czym także upodabniał się do hobbita.

Tolkien pogardzał imperializmem, gdy mówił lub pisał o patriotyzmie, to zawsze o Anglii, nigdy o Wielkiej Brytanii. Ujął to nawet dosłownie w liście 53. (także adresowanym do syna z 9 grudnia 1943 roku): „Ponieważ kocham Anglię (nie Wielką Brytanię i na pewno nie Brytyjską Wspólnotę Narodów, wrr!)”.

Dwa lata później pojawił się list 100. (adresat ten sam, 29 maja 1945), uzupełniający odczucia Profesora związane z imperialistyczną polityką wielkich mocarstw: „Nie wiem o brytyjskim ani amerykańskim imperializmie na Dalekim Wschodzie nic co nie napełniałoby mnie żalem lub odrazą”

Ponieważ Tolkien był przede wszystkim lingwistą, wielką wagę przykładał do lokalności języka i jego ochrony przed uleganiem zewnętrznym dewiacjom. Wiele mówiącym na temat tego zagadnienia jest inny fragment wspominanego już listu ojcowskiego o numerze 53:
„
Hmm, cóż! Zastanawia mnie (jeżeli przetrwamy tę wojnę) czy znajdzie się jakaś nisza, choćby cierpiętnicza, pozostawiona dla reakcjonistycznych wsteczników jak ja (i ty). Tym większe jawią się sprawy, im mniejsza i nudniejsza lub bardziej płaska jest Ziemia. Wszystko staje się jednym, przeklętym, prowincjonalnym przedmieściem. Kiedy już zaprowadzą amerykańskie standardy sanitarne, pogadanki motywacyjne, feminizm i masową produkcję na całym wschodzie: bliskim, środkowym i dalekim, w Z.S.R.S., w Dalszej Dali i Wewnętrznym Mumbolandzie, w Gondwanie, Lhasie i w wioskach najmroczniejszego Berkshire, jakże szczęśliwi się staniemy. W każdym razie ograniczy to podróżowanie. Nie będzie bowiem dokąd jechać. Za to ludzie będą (według mnie) szybciej pracować. Collie Knox twierdzi, że ósma część populacji świata porozumiewa się po „angielsku”, co czyni ją najliczniejszą grupą językową. Jeśli taka jest prawda – cholerna szkoda, powiadam. Niech klątwa wieży Babel spadnie na ich języki tak, by mogli mówić tylko „baa baa”. Znaczyłoby to zresztą to samo. Myślę, że powinienem odmówić komunikowania się w jakimkolwiek inny narzeczu niż staromercjański (Old Mercian)”.

Z kilku przytoczonych powyżej fragmentów układa nam się obraz człowieka zafascynowanego mozaiką kulturową i językową Ziemi, tradycjonalisty, antyindustrialisty, antyglobalisty i lokalnego patrioty, który z przerażeniem patrzy na powolną śmierć jego świata. Profesor zapytany o pochodzenie, zapewne odparłby, iż jest Anglikiem z Oxfordshire, tutejszym. Choć Tolkien urodził się w „brytyjskiej kolonii” (Bloemfontein, RPA), osiadł w Oxfordzie i związał się z tym miejscem całym sobą. Najdonioślejszym jego wspomnieniem z życia poza Anglią (z dzieciństwa) było dla niego niebezpieczne ukąszenie przez jadowitego pająka południowoafrykańskiego. Nie pozostało to zresztą bez konsekwencji w postaci przerażających, negatywnych postaci pajęczych występujących na kartach Silmarillionu, Hobbita i Władcy Pierścieni.

Obawy J.R.R. Tolkiena, związane z totalitarną władzą, mechanizacją, degeneracją przemysłową środowiska naturalnego, ale również dotyczące centralizacji, nachalnej „urawniłowki” kulturowej oraz kolonizacji mentalnej i cywilizacyjnej dokonywanej przez cichych imperialistów (po wojnie zwłaszcza USA i Z.S.R.S) zostały wyraźnie zaznaczone w fabule Władcy Pierścieni. Również przedmiotowe dla niniejszych rozważań zabijanie lokalności, języka i różnorodności na rzecz globalnego porządku czy emisja silnych modernistycznych, obstrukcyjnych prądów ideowych, niszczących tradycję, to cechy wyróżniające siły ciemności próbujące przejąć kontrolę nad Śródziemiem w czasie Wojny o Pierścień. Zwłaszcza symptomatyczne jest tu określenie zdrajcy – Sarumana Białego – przydomkiem Sarumana Wielu Barw, co niejako proroczo przewiduje działanie sił antycywilizacji obecnych w dzisiejszym świecie.

W październiku 1988 roku ukazał się w Vanguardzie artykuł Steve’a Brady’ego, pt. J.R.R. TOLKIEN: An inspiration to Nationalists. Warto przytoczyć zawartą w nim następującą myśl:
„
Ale być może najgłębszym odczuciem J.R.R. Tolkiena, jedynym, które, jak zobaczymy, inspirowało większość jego pisarstwa, był prosty, serdeczny patriotyzm. Był to raczej angielski, a nie brytyjski nacjonalizm; w rzeczywistości był zakorzeniony jeszcze bardziej lokalnie, bo w jego rodzinnym domu w West Midlands”.

Jest to stwierdzenie syntetycznie oddające „tutejszość” Tolkiena i jego zapatrywania na tożsamość zbiorową, która występuje na poziomie niższym nawet niż narodowy. W omawianym artykule autor rozpoznaje także liczne powiązania ideowe Profesora z myślą dystrybucjonistyczną, zwłaszcza wychodzącą spod piór G.K. Chestertona i H. Belloca.

Na koniec, warto wspomnieć o arcyciekawej inicjatywie polskiego badacza-tolkienisty Ryszarda „Galadhorna” Derdzińskiego, który z sukcesami dochodzi pruskich korzeni przodków Profesora Tolkiena w ramach projektu Tolkien Ancestry. Pan Derdziński jest także, m.in. redaktorem tolkienowskiego portalu Elendilion.pl oraz związanego z nim czasopisma Simbelmynë. Wymienione podmioty są godne polecenia jako rzetelne i prowadzone z pasją źródła wiedzy dla osób chcących zagłębić się w tolkienistykę.

Tolkien powiedział kiedyś do grupy Holendrów, którzy akurat fetowali jego osiągnięcia:

„Spoglądam na Wschód, Zachód, Północ, Południe i nie dostrzegam Saurona. Widzę jednak, że Saruman ma wielu następców. My, hobbici, nie mamy przeciwko nim żadnej magicznej broni. Jednakże, moi drodzy hobbici, wznoszę ten oto tast: za hobbitów. Oby przetrzymali sarumanowe nasienie i ponownie ujrzeli wiosnę rozkwitającą na drzewach”.

I tego wypada życzyć sobie, jak i wszystkim PT Czytelnikom poczuwającym się do jedności z powyższym wezwaniem.

_____________________________

Wszelkie cytaty zawarte w tekście stanowią własne tłumaczenie autora z języka angielskiego.

Artykuł ukazał się pierwotnie w kwartalniku „Myśl Suwerenna”, nr 4(10)/2022, „Tożsamość Lokalna”. Publikacja za zgodą Redakcji.

Sagan om Ringem, jeden narrator, malowane tło i organy Hammonda

Hammond_Colonnade_-_manual_1W pewnym miejscu Internetu ktoś postawił problem moralny: a gdyby serial „Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy” mógł zniknąć nie zostawiając po sobie żadnego śladu, ale ceną za to byłaby niemożność stworzenia w przyszłości żadnego innego serialu opartego na twórczości Tolkiena, to czy należałby to zrobić? Dla mnie, jako osoby, która już trochę w tolkienowskim Internecie grzebie, odpowiedź jest jedna. Właściwie, to nie odpowiedź, a dorzucenie dodatkowego pytania: „A co w tym scenariuszu dzieje się z już istniejącymi serialami?”. Takie pytanie mogłoby spowodować ripostę: „Jakie niby są inne seriale tolkienowskie?”, więc na potrzeby wewnętrznego monologu ruszyłem na poszukiwania wszystkiego, co można zakwalifikować jako serial na podstawie twórczości Tolkiena. Bo że coś jest, to jasna sprawa. Ale o Sagan om Ringem to wcześniej nie słyszałem (i słowo „słyszeć” jest tu zaskakująco celne). I może byłoby to tylko kolejne +1 na liście (pod warunkiem mocnego nagięcia definicji serialu, które to pociągnęłoby za sobą jeszcze jeden tytuł, więc jestem za taką interpretacją), ale ujrzałem imię i nazwisko Bo Hanssona, którego zasłynął albumem z muzyką tolkienowską i to w czasach, gdy sam Tolkien mógł tej muzyki słuchać. W ten sposób +1 przeistoczyło się w opowieść, napisaną na nieco inne okoliczności i inne miejsce, ale pisząc pojawiła się myśl, że właśnie takie teksty uwielbiałem pisać dla Elendilionu… Odpalamy więc interpretację Tolkiena na organy Hammonda (to od Laurensa, nie Wayne’a G.) i jedziemy…
Przeczytaj resztę wpisu »

Shire Calendar 2022 (7th Age)

ShireCalendar22_1Okładka kalendarza | Calendar’s first page

Mamy 29 stycznia, 2022 roku Siódmej Ery, czyli 5 solmath roku 10839 według Rachuby Shire’u zgodnie z regułami naszego corocznego #ShireCalendar

Kalendarz Shire’u na rok 2022 w formacie PDF z ilustracjami Nimwen związanymi z badaniami #TolkienAncestry będzie w tym roku wysyłany do naszych Patronów z http://Patronite.pl/Galadhorn oraz współpracowników Serwisu.

Dołącz do Drużyny #TeamGaladhorn już dziś!
________________________________

Today we have January 29, 2022 of the Seventh Age or Solmath 5, of 10 839 year of the Shire Reckoning according to our #ShireCalendar

The Shire Calendar 2022 in PDF with illustrations by Nimwen (with the topic #TolkienAncestry) will be sent to our Patrons on http://Patronite.pl/Galadhorn and to friends of our website.

Join #TeamGaladhorn today!

ShireCalendar22_3

G-i-P Report | Hugo Weaving’s Quenya rap

On the TV program The Late Show with Stephen Colbert we could recently see this fantastic music video, commemorating the 20th anniversary of the movie trilogy The Lord of the Rings. Have you ever wondered what the rap text by Hugo Weaving (the movie Elrond) looks like in Quenya?

Together with Maciej Garbowski („Arael”) we tried to recreate this text. Here is our suggestion (for exact meaning of Quenya words see here – Parf Edhellen):

Tolkien was so brilliant
Tolkien ane ingolmo

that he created new languages.
i (ya) autanése sinye lambar.

Do other trilogies
Haryar exe nelde-nyarnar

have fully formed languages?
aquacanta lambar? [shouldn’t be aquacantë lamber/lambi?]

Blade? No.
Blade? Ui.

Beverly Hills Cop? Ah ah.
Mahtar Beverly Amboreva?

The Da Vinci Code?
I Da Vinci Sarati?

Dan Brown barely speaks English.
Dan Brown queta véra lamba ve „wehide” [we don’t know how to interpret this – help us]

Yeah! I said this.
Yé! Equen si.

Source: „Colbert’s Lord of the Rings Rap Celebrates 20 Years Of The Greatest Trilogy In Movie History (YouTube)

SIMBELCON II – pełne nagranie

W sobotę 5 czerwca 2021 od godziny 16.30 odbywało się drugie już webinarium pod egidą serwisu Elendilion i naszego magazynu Simbelmynë. Tegoroczny temat to „Ukryta natura Śródziemia” (ma to związek z planowaną na jesień nową książką Tolkiena pt. Natura Śródziemia)

Program naszego webinarium i chronologia wystąpień:

00:00:00-00:59:45 – Łukasz Neubauer, „Bratobójca Kain jako biblijny pierwowzór postaci Sméagola”.

Łukasz Neubauer jest badaczem literatury średniowiecznej, pracownikiem naukowym oraz wykładowcą literatury na Wydziale Humanistycznym Politechniki Koszalińskiej, gdzie prowadzi wykłady na temat J.R.R. Tolkiena i C.S. Lewisa, literatury staroangielskiej oraz romansów arturiańskich. Oprócz publikacji poświęconych średniowiecznym i chrześcijańskim elementom we „Władcy Pierścieni”, zajmuje się przede wszystkim tekstami stricte wczesnośredniowiecznymi, takimi jak „Bitwa pod Maldon”, „Beowulf”, „Heliand” czy „Saga o Völsungach”. Jest również członkiem Międzynarodowego Stowarzyszenia Arturiańskiego oraz organizatorem Medieval Fantasy Symposium, odbywającego się corocznie w Mielnie-Unieściu.

00:59:45-2:14:00 – Joanna Piotrowska, „Gorzki chleb wygnania, a właściwie jego brak. O tym, dlaczego Gollum przeszedł na raw food i je ryby na surowo?”.

Joanna Piotrowska jest historykiem sztuki, pracuje w Narodowym Instytucie Dziedzictwa Oddziale Terenowym w Olsztynie.

2:01:15-2:47:00 – Michał Leśniewski (M. L.), „Czy Tuor to wielki farciarz?”

Michał Leśniewski, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, historyk, pracuje na Wydziale Historii Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizuje się w historii Imperium Brytyjskiego i Południowej Afryki. W fandomie znany jako M.L.

2:47:00-4.06:16 – o. Anicet Piotr Gruszczyński „Na początku był Chesterton czyli o źródłach pewnego pomysłu Inklingów”

Ojciec Piotr Anicet Gruszczyński OFM, ur. 1983 r. Pochodzi z Tarnowa. Bernardyn, doktor teologii fundamentalnej, wicerektor WSD OO. Bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej, duszpasterz i katecheta. Obecnie mieszka w klasztorze w Alwerni. Opublikował: „Problematyka zła w twórczości J.R.R. Tolkiena. Ocena w świetle teologii katolickiej” (Lublin 2018). Współredaktor: „Legendy uświęcone. Twórczość J.R.R. Tolkiena a chrześcijaństwo” (wraz z A. Androsik i K. Rybarczyk, Lublin 2016).

Pomoc techniczna: Jakub „Athrandir” Dobranowski
Opracowanie graficzne: Magdalena „Mahtaliel” Słaba

Publikacja nagrania za zgodą wszystkich panelistów

Wcześniejsze wpisy →